Peeling
Złuszczam się jak brzózka biała, w łazience światło mruga. Peeling na dłoń wydaję całą, peeling jak śnieżna wuga.
Peeling ziarnisty, peeling słony, peeling z migdałów tarty. Peeling, co zmywa szron spod powiek, peeling zamieniam w żarty.
Peeling krąży po policzkach, peeling warg dotknął suchych. Peeling odmyka powieki, peeling zna wszystkie ruchy.
Peeling zmywa dzień jak szminkę, peeling porusza skrytki. Peeling jest zawsze na początku, jak pierwsza litera w wierszyku.
Peeling ziarnko po ziarnku układa nowy porządek. Peeling to są moje żniwa na tej twarzy – ogródku.
Po peelingu – czysta blacha, po peelingu – nowy naskórek. Peeling jak dobre słowo, co spłukuje z twarzy zmórkę.
Zmywam peeling letnią wodą, peeling odchodzi w rynnę. Zostawia skórę jak pole, gdy wiosna na nie wpłynie.
I znów za tydzień, wieczorem, stanę przed lustrem w łazience. Znów peeling wezmę na dłonie, by spełnić to samo święcenie.
Peeling jak rytuał wiary, że można zetrzeć coś z siebie. Peeling – mała alchemia na zszarzałej, ludzkiej skórze.
Autor: peeling Kielce