observator

Przemiana ust zwiędłych w usta kwitnące

Artykuł, którego nie spodziewałeś się ujrzeć w tym stuleciu:

O przedziwnej a srogiej przemianie ust zwiędłych w usta kwitnące, czyli kronika wesoła o odnowieniu warg pospolitych

Rewitalizacja Ust Kielce

Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus, Pan nasz miłościwy! A i Wam, Mości Panowie a Pani, cnej Rzeczypospolitej Obojga Płci, pokłon czynię głęboki. Zdarzyło mi się w tych czasach ostatnich być świadkiem przedziwnej metamorfozy, o której kronikę wesołą skreślić muszę, by się wieść po kraju rozniosła. A dotyczy ona sprawy, z pozoru błahą się wydającej, a jednak wielce doniosłej – to jest o rewitalizacji, odnowieniu i ozdobie ust naszych, warg onych toczonych, co to gębę zdobią.

Bowiem, jako to każdy z baczeniem swoim widzieć może, usta nasze są jak wrota do duszy i do żołądka też. Przez nie słowa mądre a głupie wychodzą, przez nie pokarm wędruje, a i całowanie też przez nie bywa sprawowane. Lecz cóż, gdy wrota owe zwiędną, wysuszą się jako skóra na starym bębnie, popękają na kształt ziemi w posuchę, a kolor z nich ucieknie jak szlachcic z sejmu? Smutek ogarnia człeka i omijają go pocałunki.

Ależ otucha! Nadciąga, Mościwi Państwo, era przedziwnych zabiegów, które staropolską inwencyją a nowomodną alchemią ku ozdobie przyrodzenia służą. Słuchajcież tedy kroniki o sztuce, co to rewitalizacją się zowie.

Część Pierwsza: O Stanie Ust Opłakanym

Wiedzcież naprzód, iż usta, jak i Rzeczpospolita, czasu złego doznać mogą. Są przyczyny rozliczne: wiatr ostry, co jak Tatarzyn po stepie hula; mróz srogi, co krew w żyłach ścina; słońce gorące, co wysusza jak piec w łaźni; a nadto – gorzałka sroga, tytoń przeklęty i niedostatek płynów zdrowych. Wtedy to warga, niczym buława po bitwie, traci swój blask. Staje się szara, zmęczona, a skóra na niej łuszczy się jak łuska u starej ryby. Nie ma w tym chwały ani uciechy.

Część Druga: O Magii Maści i Balsamów

Lecz nie trwóżcie się! Alchemicy i białogłowy mądre wydobyli z ziół, korzeni i minerałów sekrety przedziwne. Stworzyli oni balsamy wargowe, które są niby oręż przeciw posusze. W słoiczkach małych a ozdobnych mieszka substancja gęsta a tłusta, wonna miodem, woskiem, olejem migdałowym albo wywarem z rumianku. Namaścić takim balsamem wargi – to jak oblubienicę szatami kosztownymi przyodziać. Natychmiast suchość ustępuje, pęknięcia się goją, a warga staje się gładka i miła w dotyku. Ba, bywają i takie maści, co barwę lekką nadają – różową jak zorza, czy czerwienią malinową. I nie jest to szminka, broń Boże! To jeno podniesienie przyrodzonego krasy.

Część Trzecia: O Rycerskich Zabiegach, czyli Peeling

A jeśli skóra na wargach zgrubieje i zrogowacieje na kształt podeszwy u starego buta? I na to jest sposób srogi, ale skuteczny! Zwą go peelingiem. Bierze się substancję z cukru, soli morskiej albo miodu z drobniutkimi ziarenkami, i delikatnie, acz stanowczo, pociera się wargi. To jest jak husarya szarżująca na nieporządek! Martwy naskórek ustępuje z pola, a spod niego wyłania się skóra nowa, gładka i świeża jak u niemowlęcia. Po takiej szarży trzeba jednak balsamu dla ukojenia i złagodzenia.

Część Czwarta: O Nawadnianiu, czyli O tym, jak Dzbany Wody cudów dokazują

Najważniejsza zaś, jak fundament pod zamkiem, jest woda. Picie onej czystej, źródlanej, w ilości należytej, to jest jak dawanie poddanym chleba i soli. Organizm nawilżony od środka, to i usta nawilżone od zewnątrz. Bez tego, żadne maści i zabiegi trwałe nie będą. Pijcież więc, Mościwi, wodę, kompoty, soki – a usta wasze będą wam wdzięczne.

Część Piąta: O Ostatecznym Celu, czyli Pocałunku

A po co to wszystko, jeśli nie dla chwały, zdrowia i... pocałunku? Bo usta odnowione, gładkie, miękkie i w kolorze zdrowia, to usta gotowe do uśmiechu, do szeptu słodkich słów, a w końcu – do spełnienia swego najprzedniejszego przeznaczenia. Pocałunek złożony na takiej wardze, to nie jest jak całowanie drzwi od stodoły. To jest rozkosz, słodycz i pieczęć przyjaźni lub miłości.

Przetoż, Szanowni Moi, nie zaniedbujmyż tej naszej fortecji przedniej, jaką są usta. Rewitalizujmy je, odnowmy z wesołym sercem i staropolską fantazyją. Niech gęba nasza nie jeno do gderania służy, ale i do uśmiechu promiennego, co to lepszy jest niż złoty dukat. Bo czymże jest człowiek z ponurymi, zaniedbanymi wargami? Smutnym dziadem. A człowiek z wargami wypielęgnowanymi? To jest dopiero godny obywatel i obywatelka, z którymi i pogadać, i się napić, i… całować miło.

Na tym kończę moją gawędę, życząc Wam, Mości Panowie a Pani, ust wiecznie różanych, wilgotnych od śmiechu i gotowych na wszelkie słodkości tego świata. Daj Boże!

Wasz w służbie piękna i staropolszczyzny oddany, Kronikarz Obfitości Ustnej Rewitalizacja Ust Kielce

Thoughts? Leave a comment